,,Między wymiarami'' - część 2 💓

                                           >> Część pierwsza <<


  Kiedy już w życiu wydarzy się coś, co może zmienić jego cały bieg, nie sposób wrócić do normalności. Każda noc to nadzieja, że będę mogła tam wrócić. Wrócić do wymiaru, w którym życie jest bajką, ale nie. Od tamtego czasu minął rok, ani razu tam nie wróciłam. Pełnoletnia Agatha nieco urosła, zmieniła lekko swój charakter, ale nie zmądrzała, co to to nie! Nadal podoba jej się ten sam Alexander i wiecie co? On się wcale nie zmienił. Tak, jak miał mnie gdzieś, nadal ma. 

 Od miesiąca postanowiłam dać sobie spokój. Nie mogę wiecznie marzyć o nierealnym świecie, w którym nie ma dla mnie miejsca. Musiałam się w końcu opamiętać, bo tak jest jeszcze gorzej. Nigdy nikomu nie powiedziałam o tamtym wymiarze. Nawet Paula nawet nie podejrzewa, że mogło mi się przydarzyć coś, przez to o wiele bardziej cierpię mijając Aleca, szkolne kółko teatralne, czy cmentarz w naszej okolicy, na którym pochowano mamę. Nikt nie wie, tak już zostanie. 

 Pewnej czerwcowej nocy wydarzyło się coś... niesamowitego. Straciłam kontrolę nad własnym ciałem. To tak, jakby moja dusza została właśnie uwięziona. Otwarłam szeroko oczy - wokół rozpościerał się tylko mój mały, skromny pokój. Nogi same się poruszyły i wyszły z domu, była noc. I chociaż mój rozum z całych sił próbował zatrzymać moje ciało, wszystko to było na nic. Szłam i szłam. Zauważyłam, że kieruję się w kierunku polany, na którą chodziłam będąc dzieckiem z rodzicami. Zdecydowanie - to było jedno z piękniejszych miejsc w tym miasteczku, ale dlaczego nie mogę kontrolować tego co robię o trzeciej w nocy?! 

 Siedzę. Siedzę i gapię się bezczynnie we wschód słońca. Od kilku godzin tak tu czekam, nie czuję ani zimna, ani ciepła... nie czuję zupełnie niczego. Słońce wschodzi powoli, mam wrażenie, że o wiele wolniej niż zwykle. Mało tego, razi mnie w oczy, ale ja nie mogę ich zamknąć, nie jestem w stanie niczego kontrolować. Po policzkach płyną mi łzy, prawdopodobnie zamknęłabym oczy już dawno temu, ale gapię się nadal. Jak tak dalej pójdzie to stracę wzrok! I nagle, z myśli o własnym stanie zdrowia wyrywa mnie głos. 

,,Ty już tam nie wrócisz, drogie dziecko, ale nie jesteś sama. Nie zostaniesz sama z problemami, w końcu jesteś jedną z nas. Życie nie jest bajką w waszym nędznym wymiarze, dlatego już od dziś pojawi się ktoś, kto rozświetli Twoją drogę. Już nie będziesz samotna, Agatho, już nie będziesz sa...''

 -Agatha! - krzyczy ojciec z samego rana. Stoi właśnie nad moim łóżkiem i szturcha mnie w ramię. 
 - Ał, co się dzieje? - pytam go zaspana. 
 - Budzę Cię od kilkunastu minut, a ty ani drgniesz! Już miałam dzwonić na pogotowie, nie strasz mnie tak! 
 - Co? Ja... - kompletnie nie wiedziałam, co się stało. Pamiętam tylko blask i wschód słońca, głos... lecz co mówił mi ten głos? 
 - Nie ,,co, ty'', tylko migiem się ubieraj! Jeśli nie chcesz się spóźnić do szkoły, to lepiej się pospiesz. Co za młodzież, to pewnie wszystko przez te odmużdżające telefony... potem nie da się nawet wstać - mruknął tata i zszedł na parter. 
 W pośpiechu się przygotowałam i wybiegłam z domu. Nie było już mowy o autobusie, więc postanowiłam się przejść. Właściwie, to bardzo mi się to przyda. Muszę przemyśleć dokładnie wszystko, co wydarzyło się tamtej nocy. Jestem pewna, że nie spałam... Może gdyby mnie nie obudził, to wiedziałabym co się działo? A może jeśli bym się nie obudziła... Żyj realią, Agatho, nie daj się...

Weszłam do szkoły i biegnie do mnie Paula.
 - Rany, co tak długo? - pyta przyjaciółka lekko zirytowana.
 - Ah, zaspałam. Nie ważne, a czy coś nie tak? 
 - Wszystko w jak najlepszym porządku! - mówi raźnie - po prostu muszę powiedzieć ci o czymś niesamowitym! To chyba jakieś dziwne zjawisko... nie wierzę po prostu no. 
 - Dobra, dobra. Dawaj. 
 Paula obeszła kółko wokół mnie, robiła tak często, gdy była czymś podekscytowana. 
 - Słuchaj. Dziś, równo o siódmej piętnaście do szkoły weszło pięciu chłopców. Każdy z nich miał dokładnie tak samo brązowe i idealnie przystrzyżone loki, tak samo niebieskie, duże oczy i taki sam uśmiech, jak...
 - Jak kto?! Czy ty możesz chodź raz nie owijać w bawełnę?!
 - Jak Alec - wyszeptała. 

 Ostatnie słowa przyjaciółki uderzyły mnie mocno. Mam rozumieć, że w tej szkole jest właśnie pięć takich samych mężczyzn, jak Alexander? Czy ja śnię? A może ona mnie wkręca? Ale, co najważniejsze... Co musiało wydarzyć się tamtej nocy...

 -Wiesz co, Paula? Za grosz ci nie wierzę. To niemożliwe, chyba sobie żartujesz! 
 - Uwierz mi, że chciałabym żartować. - wzdrygnęła się - jednak mówię prawdę i tylko prawdę. - znów obeszła mnie dookoła - jeśli chcesz, to mogę nawet pokazać ci każdego z nich. 
 - Eh, dobra - rzuciłam od niechcenia - jestem głupia, że daję ci się na to nabrać. Naprawdę głupia. 

 Chodząc od sali do sali szukałyśmy sobowtórów Aleca. Oczom nie mogłam uwierzyć, widząc każdego z nich z osobna. Nie rozumiałam tylko jednej rzeczy. Wcale nie byli tacy sami. Spojrzenie jednego z nich było na tyle demoniczne, że mało co nie ugięły się pode mną nogi, ze strachu. Natomiast drugi miał spojrzenia anioła - koiło za każdym razem, gdy tylko widziałam przed sobą te niebieskie, głębokie oczy. Oni wszyscy jednak tego nie zauważyli. Dla nich każdy z nich był taki sam i z czasem zaczęli się do tego przyzwyczajać. Na nikim nie robiło wrażenia to, że w szkole jest pięć kopii Alexandra, a tylko jeden jest oryginałem. 

 A najdziwniejsze było to, że Alec, ten prawdziwy Alec nie był w stanie zauważyć swoich sobowtórów. Sprawdziłam to. Za każdym razem, gdy przechodził obok któregoś z nich, nie robił zupełnie niczego. Oni natomiast obserwowali każdy jego krok. Od pojawienia się tych tajemniczych mężczyzn nie odezwali się do mnie ani razu. Postanowiłam wziąć sprawy w swoje ręce i pewnego, słonecznego popołudnia złapałam jednego z Alexandrów przy szkole. 

 - Hej, ja... jestem Agatha. 
 Zmierzył mnie wzrokiem i rozejrzał się dookoła.
 - Jestem z innego wymiaru - wymówił powoli te słowa, jakby każde z nich wbijało mu nóż w plecy. 
 - Wiem coś o wymiarach, ale nic nie rozumiem... dlaczego tu jesteś? 
 - Nie jesteś już sama, droga Agatho. Ale ja jestem iluzją. Alexander zniknie, nastanie lepsze jutro. - rzekł, po czym zniknął. Zupełnie jakby rozpłynął się we własnym cieniu. Już go nie było. 

 Usiadłam na ławce w parku nieopodal, zamknęłam oczy i zaczęłam intensywnie myśleć o tym wszystkim. W pewnej chwili na ramieniu poczułam czyjś dotyk i znajomy mi już głos. Głos Aleca, oczywiście, nie tego prawdziwego. 
  - Wszystko w porządku, Agatho? -zapytał ,,Alec'', tym razem jego oczy były zaszklone, a jeden z loków opadał na czoło chłopaka. 
 - Skąd ty znasz moje imię? 
 - Ciężko byłoby go nie znać -uśmiechnął się i usiadł obok - w końcu jesteś moim przeznaczeniem. 
Westchnęłam ciężko. Wiedziałam, że to pewnie kolejna iluzja. Co jak co, ale niezłych aktorów mają w innych wymiarach. 
 - Nie sądzę, że jesteś moim przeznaczeniem. Zaraz się rozpłyniesz, jak Twój poprzednik. 
 - Musisz nauczyć się odróżniać iluzję od prawdziwego człowieka. - powiedział i znów się zaśmiał, ale jego śmiech nie był wcale straszny. Był kojący. 
 - To wszystko mnie przerasta... 
 - Nie martw się - przerwał mi, po czym wstał i zaczął spacerować - za niedługo będziesz musiała wybrać. Widzisz, w tym wymiarze zostanie tylko jeden z nas. Pamiętaj, by nie dać skusić się rozumowi i kierować się wyłącznie sercem. Dobro zawsze wygrywa. Będę jutro o czternastej w bibliotece, jeśli chcesz wiedzieć więcej, po prostu przyjdź. 
 Kiwnęłam głową, a ,,Alec'' odszedł. Mam tego dość! Naprawdę dość! 

Wstałam i szybkim krokiem pomaszerowałam do domu. Nie uwierzycie, a może raczej uwierzycie... wpadłam na kolejnego, idealnego Pana Alexandra. 
 - No weź, jak ty chodzisz?! - warknął sobowtór. 
 - Przepraszam, nie zauważyłam Cię i nie mam ochoty rozmawiać z kolejnym Al...
 - A ja nie mam ochoty brać w tym udziału. Tym bardziej nie chcę, byś cokolwiek wybrała. Chcesz, to po prostu pomogę ci wrócić do tej całej bajki, od której wszystko się zaczęło. 
 - Dostałam już inną ofertę.. - powiedziałam, ale on od razu mi przerwał. 
 - Od tego gościa z lokiem na czole? Jedyne, do czego nadaje się to jego czoło to miejsce ekskluzywne dla samolotów. Lotnisko jak nic!
 O dziwo lekko się zaśmiałam. Przemyślałam przez chwilę jego słowa ,,pomogę ci wrócić do tej całej bajki''... ale nadal nie wiedziałam, co robić. 
 - To co, przemyśl to - mruknął jeszcze raz, ominął mnie i odszedł. 

 Wróciłam do domu. Usiadłam na parapecie i intensywnie wpatrywałam się w okno. Oni są trochę jak anioł i diabeł, jak dobro i zło. Tylko... który jest tym dobrym? Z resztą, zostało jeszcze dwóch Alexandrów. Nie wiem, czy oni są fikcją, jak ten pierwszy. Nie wiem, co mam zrobić... I po co mi było to mieszanie się w inne wymiary?! Trzeba było żyć w wiecznych realiach i nie iść na tę cholerną polanę! 



A więc to już druga część opowiadania ,,Między wymiarami'', które przypadło Wam do gustu. Koniecznie dajcie znać w komentarzu, czy podoba Wam się ta część i rozwinięcie całego opowiadania. Jak myślicie - co powinna zrobić Agatha? W którym kierunku powinna iść? 



Komentarze

  1. Muszę przeczytać pierwszą część

    OdpowiedzUsuń
  2. Czyta się to przyjemnie, jednak powinnam zacząć od pierwszej części bo nie wszystko rozumiem

    OdpowiedzUsuń
  3. Nie czytałam 1 części więc mam co nadrabiać

    OdpowiedzUsuń
  4. Wrócę do pierwszej części :) już zaczęłam czytać drugą i całkiem się wkrecilam :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Wchodzę i czytam pierwszą część :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Nie lubię klimatów takich, także odpuszczam.

    OdpowiedzUsuń
  7. Dawno nie spotkałam się z blogiem z podkładem muzycznym. Kiedyś była na to moda :D Ja na przykład nie lubię czytać takich wpisów z muzykę w tle. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeśli o to chodzi, to zawsze można wyłączyć muzykę :) Pozdrawiam.

      Usuń
  8. Wciągające. Fajnie byłoby przeczytać całą historię. Nie lubię lektur na raty 😊

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zauważyłam na tym przykładzie, że jednak zostanę przy pisaniu jednoczęściowych opowiadań. Pozdrawiam!

      Usuń
  9. Podoba mi się :) Ale idę nadrabiać zaległości i przeczytam pierwszą część :D

    OdpowiedzUsuń
  10. Jej jakie zaległości! Wracam do pierwszej części na poczatku postu bo pogubiłam się:)

    OdpowiedzUsuń

Publikowanie komentarza